Felietony

Najnowsze oferty








































Pokolenie Z czyli kilka słów o tym, jak młodzi mogą zmienić rynek nieruchomości.

2/21/2017 | Marek Wasielewski
W toczącej się w środowisku dyskusji o przyszłym kształcie rynku nieruchomości bezsprzecznie i słusznie dominują twarde dane ekonomiczne i kwestie formalno-prawne. Warto jednak pamiętać, że procesy demograficzne i gwałtowne zmiany w obszarze stylów życia, aspiracji i oczekiwań społecznych także w olbrzymim stopniu determinują zmianę. Biorąc pod uwagę, że w dorosłość wkroczyli już pierwsi przedstawiciele pokolenia Z, natomiast przedstawiciele pokolenia wyżu demograficznego (tzw. millenialsów) skończyli już zakupy swoich pierwszych nieruchomości, musimy liczyć się z nieuchronnością zmiany trendów popytowych i koniecznością wypracowania nowych modeli współpracy z klientami.

 
Przypomnijmy – w naukach społecznych wymienia się cztery powojenne pokolenia, których przedstawiciele w znacznej mierze przejawiają podobne aspiracje, stosunek do pracy zawodowej i dóbr. Ich charakterystyka jest uniwersalna dla społeczeństw euroatlantyckich, choć oczywiście różni się w szczegółach w zależności od regionu czy konkretnego kraju. Mamy zatem wychowane w etosie pracy powojenne pokolenie Baby Boomersów (lata urodzeń 1946-1964), skoncentrowane na karierze i pomnażaniu majątku, lecz jednocześnie borykające się z nowymi wyzwaniami globalizacji pokolenie X (1965 do ok. 1977-1980), poszukujące równowagi między życiem a pracą zawodową pokolenie Y (zwane inaczej millenialsami, lata urodzeń 1977/1980 do 1994 lub nawet 2000 roku) oraz urodzone po 1995 roku pokolenie Z, w niektórych opracowaniach nazywane pokoleniem D (od digital – cyfrowy).

„Cyfrowy” stanowi klucz do zrozumienia fenomenu „zetek” . Urodzeni i wychowani w dobie nieprawdopodobnego postępu technologicznego, bywają przez swoich rodziców, nauczycieli czy szefów postrzegani jako rozpieszczeni, roszczeniowi, egoistyczni i nierzadko aroganccy. Brakuje im umiejętności skupienia uwagi, odpowiedzialności za powierzone obowiązki, cierpliwości, woli współpracy z zespołem. W obiegowej opinii to Piotrusiowe Panowie, którzy na rozmowę rekrutacyjną przychodzą w japonkach. Ale Z to wyjątkowe pokolenie, które właściwie od urodzenia nie przestaje być online, w efekcie czego jego procesy poznawcze i postrzeganie świata zamiast, jak dotychczas, liniowo, kształtują się na wzór hiperłączy, dzięki czemu potrafi funkcjonować w wielu pozornie wykluczających się obszarach jednocześnie. Doskonale widać to np. w badaniach dotyczących modeli wyborów konsumenckich. „Zetki”, podobnie zresztą jak „iksy”, swój koszyk zakupów komponują patchworkowo, w zgodzie z indywidualnymi preferencjami (jak sami to postrzegają) lub modami kształtowanymi w bezprecedensowy sposób przez nowe media (jak widzą to marketerzy i stratedzy agencji interaktywnych). Bez problemu miksują drogie i tanie, zakładają markowe okulary po kilka tysięcy złotych do ciuchów z second-handu, stojąc w kolejce do kasy w dyskoncie jednocześnie kupują przez internet luksusową wycieczkę. W przeciwieństwie do poprzednich pokoleń reprezentują pogląd, że posiadanie nie może wykluczyć czy ograniczyć samorozwoju płynącego z ciągłego doświadczenia nowego – zatem będą sceptyczniej podchodzić do konieczności zaciągnięcia wieloletniego kredytu i konieczności związania się z jednym miastem. Jeżeli przedstawiciele pokolenia X odkładali decyzję o zaciągnięciu trwałych zobowiązań, takich jak wejście w małżeństwo, zostanie rodzicem czy zakup mieszkania właśnie, pokolenie Z będzie robić to jeszcze później i mniej chętnie.

Tyle teorii. Trzeba pamiętać, że polskie „zetki” różnią się od rówieśników z zachodniej Europy czy USA. Przede wszystkim to pierwsze pokolenie posttransformacyjne i najbardziej podzielone wewnętrznie.

Modelowe „zetki” to dzieci wychowywane przez beneficjentów transformacji, starannie kształcone w dobrych szkołach i na zajęciach dodatkowych, od dziecka wyjeżdżające za granicę, dziedziczące ambicje i postawy przedsiębiorcze rodziców. Jeżeli pochodzą z mniejszych miejscowości, najczęściej decydują się na wyjazd na studia z zamiarem definitywnego pozostania w dużym ośrodku regionalnym. Ich kariery dopiero się rozpoczną lub rozpoczynają, ale już teraz można prognozować, że powiększą grono Yuccies (Young Urban Creatives), następców królujących w latach 90-tych Yuppies (Young Urban Professional). Yuccies stanowią młodą wielkomiejską klasę kreatywną aktywną w obszarze nowych mediów, reklamy, IT, czy drobnej przedsiębiorczości związanej z mniej lub bardziej niszowymi usługami. Styl życia Yuccies to spełnienie marzeń o wyzwoleniu się z ograniczeń etatu i korporacyjnego drylu, zdalnej pracy nad projektami z każdego niemal zakątka świata, nieustanna dobrowolna mobilność.

W praktyce ambitne Yuccies zderzają się z brakiem stabilizacji finansowej, nieregularnymi wpływami, okresowymi brakami dochodów, koniecznością walki o budżet każdego kolejnego projektu z licznym gronem innych freelancerów, ścigają się ze zmieniającą modą. Jeżeli posiadają stałe zatrudnienie, to z reguły w oparciu o umowy cywilnoprawne, oznaczające niskie stawki płac np. w organizacjach pozarządowych. W efekcie sukcesy polskich Yuccies pozostają raczej w sferze ambicjonalnej niż finansowej. Nierzadko też młodzi aspirują do grona kreatywnych specjalistów tylko „po godzinach”, powiększając faktycznie grono prekariuszy zarabiających w niskopłatnych obszarach usług w oparciu o tzw. umowy śmieciowe. Jeżeli chcą mieszkać samodzielnie, są skazani na wsparcie rodziców.

Na drugim biegunie znajdą się „zetki” bierne zawodowo i życiowo, mieszkający z rodzicami, często w obszarach biedy strukturalnej, pozbawione energii i możliwości finansowych, aby konkurować z lepiej uposażonymi na start rówieśnikami. To tzw. NEET (Not in Education, Employment, or Training), młodzi niezatrudnieni, nieuczący się i niestudiujący, nie podejmujący żadnej innej działalności takiej jak staż czy wolontariat. Już teraz może to być nawet 20% młodych, a mając na uwadze pogłębiające się rozwarstwienie klas i degradację terenów pozamiejskich, ich liczba może się zwiększać. Ze sporym prawdopodobieństwem duża część z tych osób nigdy nie osiągnie poziomu dochodów umożliwiającej zaciągniecie zobowiązania hipotecznego.

Już teraz rzesza dorosłych Polaków, zarówno NEET, jak i Yuccies, nie dąży do usamodzielnienia się i po osiągnieciu dorosłości nadal mieszka z rodzicami. Dostępne są statystyki GUS, według których ponad 40% polskich dorosłych w wieku 25-34 lat nada mieszka w domu rodzinnym. Bodźcem do zamieszkania „na swoim” będzie dla nich dopiero wejście w stały związek lub rodzicielstwo, realizowane statycznie coraz później.

Nie sposób też zapomnieć, że młodych jest coraz mniej w ogóle (roczniki pokolenia Z są w przybliżeniu o połowę mniej liczne niż te z pokolenia Y). Zatem musimy liczyć się z tym, że z biegiem czasu popyt na nowe mieszkania będzie się wystudzał, szczególnie w segmencie popularnym i ekonomicznym. Stasze pokolenia poprzestaną na obecnie posiadanych nieruchomościach lub będą dokonywać zakupów selektywnych, szukając dużych apartamentów w centrach miast lub komfortowych domów.

Natomiast pokolenie Z, nieregularnie zarabiające, unikające trwałych zobowiązań, ceniące indywidualną wolność i mobilność, może na bezprecedensową skalę wytworzyć popyt na rynku najmu. Należy pamiętać, że są oni mniej przywiązani do własności niż ich rodzice i oswojeni z płatnością za używanie dóbr odpowiednio do swoich potrzeb, bez konieczności kupowania ich na własność. Tu szczególną rolę odgrywa wszechobecny w ich życiu internet umożliwiający korzystanie i współdzielenie treści cyfrowych czy dający możliwość realizacji współdzielonych zakupów czy podróży. Dla Z liczy się korzyść odpowiadająca jego aktualnym potrzebom, posiadanie, zwłaszcza okupione wyrzeczeniami finansowymi czy koniecznością zarobkowania w „nieprzyjaznym” miejscu nie jawi im się jako niezbędne. To pokolenie natychmiastowej gratyfikacji, które wobec ograniczonej siły nabywczej i konieczności ograniczenia konsumpcji szuka sposobów na realizację stylu życia, do którego aspiruje. Wychowany w kulturze obrazu, oswojony z estetyką Instagrama i Facebooka przedstawiciel pokolenia Z będzie chciał mieszkać wygodnie i stylowo, w centrum miasta, w okolicy atrakcyjnej pod względem kulturalnym i konsumpcyjnym. Dlatego spodziewamy się, że w dużych miastach na popularności zyskiwać będzie najem współdzielony, gdzie grupa dorosłych niespokrewnionych osób przez wiele lat wynajmować będzie atrakcyjnie zlokalizowane mieszkanie lub dom, traktując je nie jako etap przejściowy na drodze do własnych czterech kątów, a satysfakcjonującą drogę zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych.

Jako pośrednicy w obrocie nieruchomościami staramy się uważnie obserwować tę grupę, aby już za chwilę wypracować ofertę i sposoby jej promocji, która efektywnie odpowie na potrzeby „zetek”.
 

Marek Wasielewski
Ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości
JOT-BE Nieruchomości sp. z o.o. 
 

 

Notes

art JOT-BE
CCIM najlepszy program edukacyjny

Partnerzy

  • realtor.com
  • ARCHETON - projekty domów
  • Facebook nieruchomości
  • Centralny Rejestr