Praca i mieszkanie
9/30/2011 | PFRN
Czytając doniesienia gospodarcze o sytuacji Polski można odnieść wrażenie, że wszystko jest w porządku a problemy dotyczą innych krajów. Posługiwanie się sloganem „mamy dobre wyniki ogólne i dobrze plasujemy się w rankingach” jest bardzo mylące.
Nasza gospodarka spowalnia, czego dowodem są między innymi zachowania przedsiębiorców na rynku. Obrót nieruchomościami nierozerwalnie związany jest z posiadanym przez ludność kapitałem oraz możliwością jego zdobycia. By uzyskać kredyt hipoteczny należy przede wszystkich posiadać dochody, a większość społeczeństwa utrzymuje się z pracy. Z publikacji Dziennika Gazety Prawnej (z dnia 21 września 2011) wynika, że firmy dostrzegają problem i zmiany rynkowe, co skutkuje zmianą formy zatrudnienia. Z szacunków DGP opracowanych na podstawie danych GUS wynika, że mamy największy od 9 lat spadek zatrudnienia dla stałych etatów. Pogorszenia rynków poszczególnych branż powodują natychmiastowe reakcje w postaci redukcji zatrudnienia a celem ma być obniżenie kosztów. Według danych, już prawie jedna trzecia pracowników zatrudniona jest w oparciu o umowy na czas określony.
Co to oznacza dla rynku nieruchomości?
Niepewność zatrudnienia oraz brak wizji stałych dochodów to odsunięcie decyzji o podjęciu ryzyka długoterminowego kredytu. Pytanie, które zadają sobie kredytobiorcy to: – z czego będą spłacał?. Banki na taką sytuację, również nie pozostają obojętne. Bo jak udzielić kredytu komuś, który nie posiada wiarygodnego źródła dochodów, a sytuacja gospodarcza nie rokuje lepszego jutra? Ekonomiści twierdzą, że sytuacja będzie się raczej pogarszać, niż poprawiać (DGP).
Wielkość udzielonych kredytów hipotecznych do PKB kraju stanowi o obciążeniu gospodarki hipotekami. Na tle rynków hipotecznych innych krajów, Polska ma najniższe wyniki, co oznacza, że nadal istnieje niezaspokojone zapotrzebowanie na własne mieszkanie.
W Europie zachodniej notowany jest ciągły spadek liczby narodzin. Można więc przewidywać, że w starzejącym się społeczeństwie występować będzie spadek popytu na mieszkania. W Polsce pomimo mniejszego przyrostu naturalnego ludności potrzebujemy nadal mieszkań dla młodych ludzi wchodzących na polski rynek pracy. Najbardziej poszukiwane są dwupokojowe mieszkania (40-50 m). Wielkość jest odpowiedzią na możliwości portfela. Występująca aktualnie na rynku bogata oferta mieszkań nie znajduje nabywców. Jest to wynikiem niedopasowania oferty do popytu oraz chłodzenia rynku hipotecznego poprzez wprowadzanie kolejnych Rekomendacji.
Zacofanie mieszkaniowe Polski mogłoby ulec zmniejszeniu, gdyby zostały wzięte pod uwagę czynniki kształtujące ten rynek. W większości krajów UE występuje znaczny wskaźnik udziału państwa w mieszkalnictwo, w tych najbardziej rozwiniętych nawet do 50 %. Uwzględniając, że nadal mamy mieszkaniowy popyt, który nie będzie się zmniejszał w najbliższych latach oraz niskie obciążenie hipoteczne ludności względem PKB, należałoby zmienić kierunek kredytowania uwalniając kredyty dla rynku hipotecznego. Gotówkowe wsparcie kredytem nie jest niezbędnym czynnikiem dla rodzin. Stworzenie natomiast warunków dla ich istnienia jest kluczowym elementem dla każdego społeczeństwa.
Wskazanie więc kierunku kredytodawcom, uwzględnienie możliwości udzielania kredytów dla ludności o tzw. elastycznym czasie pracy oraz tworzenie zasobu mieszkaniowego adekwatnego do możliwości nabywczych ludności, stworzyłoby warunki by rynek obrotu nieruchomościami nie pozostawał w stagnacji.